poniedziałek, 31 października 2016

Rzeź wołyńska we współczesnej świadomości

Historia nigdy nie rozpieszczała Polaków. Nieudane powstania i próby wynarodowienia to tylko nieliczne z nieszczęść, które dotknęły nasz naród. Mimo że przez wiele stuleci Polacy byli mordowani, to zdecydowanie najgorszym okresem w dziejach był dla nas XX. Wówczas ludzkość zetknęła się z najkrwawszymi konfliktami w dziejach. Nigdy wcześniej nie doszło do tak gigantycznego ludobójstwa jak podczas II WŚ. Potworne wydarzenia wyzwoliły w ludziach najgorsze instynkty. Polska znalazła się w samym centrum zbrodniczej działalności totalitaryzmu. Obozy koncentracyjne, zbrodnia katyńska i... rzeź na Wołyniu. Ta ostatnia znalazła się ostatnio w centrum uwagi, ze względu na ekranizację oraz opór Ukraińców, którzy do dzisiaj oficjalnie nie przeprosili...

Przedwojenna sielanka...
Wołyń był obszarem na którym od setek lat mieszkały różne kultury. Prowadziło to do przenikania się nawzajem i stworzenia swoistego tygla. Obok siebie żyli Polacy, Rusini, Żydzi... Czyniło to tamtejszą społeczność niezwykle podatną na wszelkie konflikty. Dopóki istniała tam władza trzymająca wszystko w ryzach, możliwy był względny spokój. Jednak zawirowania dziejowe, takie jak upadek tolerancyjnej Rzeczpospolitej i zabory - dolały oliwy do ognia. W interesie zaborców było jak największe skłócenie ludzi. Do tego dochodzi dominacja Polaków nad tamtejszymi Rusinami. Niechęć do uznania ich za odrębny naród i złe traktowanie, coraz bardziej pogarszały sytuację. W końcu przemiany społeczne i działalność kulturowa Rusinów, pozwoliły im na utworzenie własnej tożsamości, a tym samym narodziny świadomości ukraińskiej. Odtąd oczywistym celem było dążenie do utworzenia osobnego państwa. Sposobność ku temu przyniósł początek XX w. oraz I WŚ, która wywróciła do góry nogami dawne sojusze i doprowadziła do klęski zaborców. Jednak próby stworzenia Ukrainy spełzły na niczym i Wołyń znalazł się w granicach odrodzonej II RP.

"Kresowian zabito dwukrotnie, raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie" - Wojciech Szamarzowski

W nowo powstałym państwie polskim była masa roboty. Przede wszystkim należało odbudować gospodarkę, infrastrukturę, oświatę i wojsko, które strzegło naszej niepodległości. Na te wszystkie fundamentalne kwestie nakładały się jeszcze konflikty etniczne. Ścierająca się w Polsce koncepcja federacji Piłsudskiego i jednolitego państwa Dmowskiego, powodowały tarcia na najwyższym szczeblu władzy. Wiadomo, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Niechybnie prowadziło to do zaostrzenia polityki względem innych kultur zamieszkujących Polskę. Oprócz ogarniającego Europę antysemityzmu, należało się też zmierzyć z pragnącymi wolności Ukraińcami. Niestety w tym przypadku władze polskie nie stanęły na wysokości zadania. Zaostrzany w latach 30. kurs względem Wołynia, musiał się skończyć tragicznie. Zamykanie cerkwi, próby wynarodowienia Ukraińców, a nawet zakaz mówienia po ukraińsku w urzędach (!) - prowadziły do wzrostu niechęci względem Polaków. Dopóki istniała II RP, sytuacja była względnie spokojna, jednak to miało się wkrótce zmienić...

Ukraińskim chłopom na pewno się nie przelewało...
Wybuch wojny oznaczał koniec istnienia państwa polskiego, ale też brak jurysdykcji na Wołyniu. Kolejne przemarsze wojsk niemieckich, radzieckich, a w końcu pojawienie się UPA - doprowadziły do wyzwolenia wśród ludności ukraińskiej najgłębszych pokładów nienawiści. W końcu nadarzyła się okazja do zemszczenia się na polskich "panach". Tłumiona od wielu lat niechęć i poczucie krzywdy w końcu znalazły ujście i przyczyniły się do ludobójstwa. Masowa eksterminacja Żydów tylko utwierdziła Ukraińców w przekonaniu, że zamordowanie drugiego człowieka pozostaje bezkarne. Jednak tak długo, jak istniała tam jakakolwiek władza, nieważne jaka - niemiecka czy radziecka, ludność polska miała zapewnioną względną ochronę. Niestety, ten stan rzeczy nie potrwał długo, naziści zaczęli przegrywać wojnę i wycofywać się z Wołynia. Na opuszczone tereny zaczęli napływać żołnierze rosyjscy, a wraz z nimi zaczęła ujawniać się UPA...

"... powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsku niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej od 16 do 60 lat..." - rozkaz UPA

Nie sposób opisać z jaką pospolitą hołotą mamy do czynienia. Ciemna i niewykształcona tłuszcza stanowiąca ich szeregi, skłonna była do bestialskich czynów. Nie będę opisywał zbrodni, których się dopuszczali, bo są one dobrze znane. Bardziej interesujące są motywy, które nimi kierowały. Na nienawiść do Polaków, którzy rzeczywiście traktowali ich przez długi czas jak ludność skolonizowaną, nałożyła się walka o wyzwolenie i utworzenie samodzielnego państwa. Ukraińcy "zwęszyli" okazję, a przy okazji zdecydowali się na wymordowanie niechcianych "lachów"... Ciężko opisać skalę ludobójstwa, którego się dopuścili. Zwykli chłopi podjudzeni przez UPA oraz własnych rodaków, palili całe polskie wsie i w okrutny sposób eksterminowali całą ludność. Często sąsiad mordował sąsiada. Mężczyźni, kobiety, starcy, dzieci... nikt nie był bezpieczny. Sposobu, w jaki mordowano tych bezbronnych cywilów lepiej nie opisywać - wystarczy powiedzieć, że Niemcy byli przy Ukraińcach humanitarni. Skala zbrodni doprowadziła do masowej paniki wśród Polaków, którzy zostawili ziemie na których ich przodkowie mieszkali od stuleci i uciekli z całymi rodzinami na zachód. Była to jedyna szansa na uniknięcie bestialskiej śmierci z rąk UPA i jej sprzymierzeńców.

Film "Wołyń" w sposób dość obiektywny opowiada o tamtych wydarzeniach - warto go obejrzeć...

Obok wielu tragedii jakie dotknęły naród Polski, Wołyń należy do najgorszych. Narastająca przez lata nienawiść do "lachów", niestety często będąca ich winą, doprowadziła do przerażającego ludobójstwa. Jednym z najstraszniejszych faktów jest to, że ludzie, którzy dopuścili się tych zbrodni, często byli sąsiadami Polaków. Względny spokój panujący między ludźmi na Wołyniu bezpowrotnie zniszczyła wojna, będąca bezpośrednim katalizatorem wydarzeń do których doszło. Może gdyby nasze państwo inaczej traktowało Ukraińców i zamiast próby wynarodowienia, traktowała ich z szacunkiem i tolerancją, nie doszłoby do rzezi? Na to pytanie prawdopodobnie nigdy nie odpowiemy. Możemy próbować jedynie ułożyć poprawne relacje z Ukrainą, żeby uniknąć w przyszłości podobnych tragedii. Jak stwierdzono o pomordowanych na Wołyniu Polakach - "Kresowian zabito dwa razy, raz siekierami, a drugi raz niepamięcią". Słowa te są bardzo aktualne, ponieważ pamięć o rzezi wołyńskiej była przez lata wypierana, a na dodatek sami Ukraińcy do dziś oficjalnie nie przeprosili. Może czas najwyższy, żeby to zrobić? Pomordowanym ludziom życia nie zwrócą, ale mogą chociaż oddać im należny szacunek. Nie oznacza to wcale, że powinniśmy mścić się na współczesnych Ukraińcach. Nie ponoszą winy za zbrodnie, których dokonali ich dziadkowie i pradziadkowie (tak samo jak Niemcy). Wszelkie ataki na nich byłyby najzwyklejszym przejawem głupoty i ciemnoty, które na pewno sympatii by nam nie przysporzyły. Tak czy inaczej muszą podjąć z nami dialog. Pomordowanym Kresowianom się to należy...


Źródło grafik - Google grafiki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz