czwartek, 6 października 2016

Kim jest artysta?

Zawsze, gdy pada hasło "tworzenie", automatycznie mamy przed oczami artystę. I nie ma to znaczenia, czy chodzi nam o ubranego na pstrokato hipstera z aparatem fotograficznym czy noszącego się na ciemno egzystencjalistę z piórem. Każdy z nich tworzy. Jednak jeśli chcemy uściślić to pojęcie, pojawia się problem, bo "artysta" to jeden wielki ogólnik. Można mieć na myśli malarza, fotografa, pisarza, ale też grafika czy krawca. W gruncie aktywności podpadające pod to są szerokie jak Atlantyk. Co więcej, można powiedzieć, że każdy z nas jest po części artystą lub może się nim stać. W końcu to takie proste - wziąć w ręce aparat fotograficzny i zrobić bardzo twórcze zdjęcie śmietnika... Ale co w takim razie odróżnia prawdziwego artystę od hobbysty (czy może amatora)? Spośród wszystkich rzeczy jest to zdecydowanie fachowość. Zatem mówimy o specjalizowaniu się w swojej dziedzinie i przekuwanie swojej pasji na konkretne dzieła. Artysta musi się cechować wytrwałością i pewnym perfekcjonizmem, zmuszającym go do ciągłego poprawiania jakości swoich prac. Dochodzi do tego chęć przekazania własnych wartości/pomysłów ludziom - albo też tworzenie dla samej sztuki. Są różne koncepcje, o których za chwilę będziemy mówili. Na wstępie chciałbym jednak stwierdzić, że artysta jest fachowcem w swojej dziedzinie, a dzięki silnej pasji i oddaniu, coraz bardziej specjalizuje się w tym co robi, a co najważniejsze - robi to dobrze.

Artysta przy pracy...
Najlepiej zobrazować zmiany w postrzeganiu artystów przez krótki rzut na historię. Śmiało możemy powiedzieć, że są tak starzy jak cywilizacja. Co więcej, to oni właśnie powodowali postęp, dzięki coraz doskonalszym wizjom i dziełom, zachęcającym do rozwoju. Fascynującą rzeczą są chociażby dzieła odkryte w pewnej jaskini, gdzie badaczy zachwyciły prastare freski, pokazujące zwierzęta. Nie wiadomo kto był ich twórcą, ale zachwycają nawet tysiące lat później, co świadczy o niezwykłym kunszcie dawnych artystów. Nic dziwnego, że prędko do twórców została doczepiona łatka niezwykłości, która wywyższała ich ponad zwykłych śmiertelników. Doprowadziło to do podniesienia artyzmu do rangi duchowej i sakralnej. Już w starożytności bardzo ceniono ich za dzieła, mający gigantyczny wkład w społeczeństwo. Starożytne kultury miały nawet osobnych bogów patronujących twórcom. Nic więc dziwnego, że przypisywano im boskie natchnienie i niecodzienne zdolności, jak chociażby "trzecie oko" czy kontakt z wymiarem duchowym.


Umiejętności dawnych artystów znalazły swoje odzwierciedlenie we wszystkich obiektach sakralnych, które jak świat długi i szeroki, pozwalały ludziom na dotknięcie sacrum i samodoskonalenie. Również samo pojęcie "twórca", ewoluowało wraz z cywilizacją. Oznaczało nawet w pewnym sensie zawód, mimo że niecodzienny, to jednak tak potrzebny społeczeństwu. Poszerzało się też o nowe dziedziny, prędko doszły kolejne profesje, do czego przyczyniła się także technika. Co zabawne, dawne wynalazki techniczne dzisiaj budzą uśmiech politowania, ale dzieła artystów sprzed kilkuset lat cały czas zachwycają. Świadczy to o ich uniwersalności. Postęp kulturalny i społeczny szedł w parze z twórcami, którzy w pewien sposób go napędzali. Oprócz manualnych przykładów, wśród których są rzeźby i obrazy, ogromną rolę odegrały także dzieła literackie. Wraz ze stopniową alfabetyzacją ludzkości, coraz więcej osób miało dostęp do literatury. Dzięki temu w społeczeństwo wkradły się oświecone idee, takie jak wolność, równość i swoboda. One też wyzwoliły świat z okowów feudalizmu, wprowadzając go na znacznie wyższy poziom. Nie ulega wątpliwości, że zawdzięczamy to śmiałym wizjom kreowanym przez artystów.

Kto nie zna legendarnego Konrada-Gustawa?
Także same obrazy, rzeźby oraz dzieła architektoniczne motywowały i rozwijały ludzkie umysły. Człowiek, który spojrzał na wielką katedrę, czuł się bliżej Boga i zdawał sobie sprawę, że wszystko jest możliwe. Wkładu tego nie sposób przecenić. Jest wręcz bezcenny. Wpływ na ludzkie umysły był tak wielki, że artyści zaczęli sobie przypisywać coraz większe zasługi i wartość. Nie chodzi tylko o finansowe wynagrodzenie czy życie w przepychu, ale przede wszystkim bliskość Bogu. Już pradawni ludzie przypisywali im pewną boskość, tak samo jak religie politeistyczne. Jednak prawdziwy rozkwit nadszedł w czasie dominacji religii monoteistycznych. Suma wszystkich dzieł, które stworzyli artyści, doprowadziła do tego, że sięgali coraz bliżej Absolutu. Kulminacją był XIX w., gdzie ostatecznie twórcy romantyzmu uznali się za równych Bogu. W ten sposób pisał Adam Mickiewicz, a nieco później inny twórca - Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Czy mieli rację, pozostaje do prywatnego osądu. Ja bym chciał jeszcze dodać, że w XX w. możliwość stania się prawdziwym - fachowym artystą, była jeszcze bliższa. Każdy może zająć się tworzeniem, jednak ważne jest to, żeby robił to dobrze. Przynosi to niezwykłą satysfakcję i daje pewne poczucie boskości. Z pewnością to samo czuli najwybitniejsi twórcy. Nie bez powodu Bóg bywa określany czasem Wielkim Artystą. Na pewno coś musi w tym być...


Źródło multimediów - Google grafiki oraz YouTube.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz