poniedziałek, 31 października 2016

Rzeź wołyńska we współczesnej świadomości

Historia nigdy nie rozpieszczała Polaków. Nieudane powstania i próby wynarodowienia to tylko nieliczne z nieszczęść, które dotknęły nasz naród. Mimo że przez wiele stuleci Polacy byli mordowani, to zdecydowanie najgorszym okresem w dziejach był dla nas XX. Wówczas ludzkość zetknęła się z najkrwawszymi konfliktami w dziejach. Nigdy wcześniej nie doszło do tak gigantycznego ludobójstwa jak podczas II WŚ. Potworne wydarzenia wyzwoliły w ludziach najgorsze instynkty. Polska znalazła się w samym centrum zbrodniczej działalności totalitaryzmu. Obozy koncentracyjne, zbrodnia katyńska i... rzeź na Wołyniu. Ta ostatnia znalazła się ostatnio w centrum uwagi, ze względu na ekranizację oraz opór Ukraińców, którzy do dzisiaj oficjalnie nie przeprosili...

Przedwojenna sielanka...
Wołyń był obszarem na którym od setek lat mieszkały różne kultury. Prowadziło to do przenikania się nawzajem i stworzenia swoistego tygla. Obok siebie żyli Polacy, Rusini, Żydzi... Czyniło to tamtejszą społeczność niezwykle podatną na wszelkie konflikty. Dopóki istniała tam władza trzymająca wszystko w ryzach, możliwy był względny spokój. Jednak zawirowania dziejowe, takie jak upadek tolerancyjnej Rzeczpospolitej i zabory - dolały oliwy do ognia. W interesie zaborców było jak największe skłócenie ludzi. Do tego dochodzi dominacja Polaków nad tamtejszymi Rusinami. Niechęć do uznania ich za odrębny naród i złe traktowanie, coraz bardziej pogarszały sytuację. W końcu przemiany społeczne i działalność kulturowa Rusinów, pozwoliły im na utworzenie własnej tożsamości, a tym samym narodziny świadomości ukraińskiej. Odtąd oczywistym celem było dążenie do utworzenia osobnego państwa. Sposobność ku temu przyniósł początek XX w. oraz I WŚ, która wywróciła do góry nogami dawne sojusze i doprowadziła do klęski zaborców. Jednak próby stworzenia Ukrainy spełzły na niczym i Wołyń znalazł się w granicach odrodzonej II RP.

"Kresowian zabito dwukrotnie, raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie" - Wojciech Szamarzowski

W nowo powstałym państwie polskim była masa roboty. Przede wszystkim należało odbudować gospodarkę, infrastrukturę, oświatę i wojsko, które strzegło naszej niepodległości. Na te wszystkie fundamentalne kwestie nakładały się jeszcze konflikty etniczne. Ścierająca się w Polsce koncepcja federacji Piłsudskiego i jednolitego państwa Dmowskiego, powodowały tarcia na najwyższym szczeblu władzy. Wiadomo, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Niechybnie prowadziło to do zaostrzenia polityki względem innych kultur zamieszkujących Polskę. Oprócz ogarniającego Europę antysemityzmu, należało się też zmierzyć z pragnącymi wolności Ukraińcami. Niestety w tym przypadku władze polskie nie stanęły na wysokości zadania. Zaostrzany w latach 30. kurs względem Wołynia, musiał się skończyć tragicznie. Zamykanie cerkwi, próby wynarodowienia Ukraińców, a nawet zakaz mówienia po ukraińsku w urzędach (!) - prowadziły do wzrostu niechęci względem Polaków. Dopóki istniała II RP, sytuacja była względnie spokojna, jednak to miało się wkrótce zmienić...

Ukraińskim chłopom na pewno się nie przelewało...
Wybuch wojny oznaczał koniec istnienia państwa polskiego, ale też brak jurysdykcji na Wołyniu. Kolejne przemarsze wojsk niemieckich, radzieckich, a w końcu pojawienie się UPA - doprowadziły do wyzwolenia wśród ludności ukraińskiej najgłębszych pokładów nienawiści. W końcu nadarzyła się okazja do zemszczenia się na polskich "panach". Tłumiona od wielu lat niechęć i poczucie krzywdy w końcu znalazły ujście i przyczyniły się do ludobójstwa. Masowa eksterminacja Żydów tylko utwierdziła Ukraińców w przekonaniu, że zamordowanie drugiego człowieka pozostaje bezkarne. Jednak tak długo, jak istniała tam jakakolwiek władza, nieważne jaka - niemiecka czy radziecka, ludność polska miała zapewnioną względną ochronę. Niestety, ten stan rzeczy nie potrwał długo, naziści zaczęli przegrywać wojnę i wycofywać się z Wołynia. Na opuszczone tereny zaczęli napływać żołnierze rosyjscy, a wraz z nimi zaczęła ujawniać się UPA...

"... powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsku niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej od 16 do 60 lat..." - rozkaz UPA

Nie sposób opisać z jaką pospolitą hołotą mamy do czynienia. Ciemna i niewykształcona tłuszcza stanowiąca ich szeregi, skłonna była do bestialskich czynów. Nie będę opisywał zbrodni, których się dopuszczali, bo są one dobrze znane. Bardziej interesujące są motywy, które nimi kierowały. Na nienawiść do Polaków, którzy rzeczywiście traktowali ich przez długi czas jak ludność skolonizowaną, nałożyła się walka o wyzwolenie i utworzenie samodzielnego państwa. Ukraińcy "zwęszyli" okazję, a przy okazji zdecydowali się na wymordowanie niechcianych "lachów"... Ciężko opisać skalę ludobójstwa, którego się dopuścili. Zwykli chłopi podjudzeni przez UPA oraz własnych rodaków, palili całe polskie wsie i w okrutny sposób eksterminowali całą ludność. Często sąsiad mordował sąsiada. Mężczyźni, kobiety, starcy, dzieci... nikt nie był bezpieczny. Sposobu, w jaki mordowano tych bezbronnych cywilów lepiej nie opisywać - wystarczy powiedzieć, że Niemcy byli przy Ukraińcach humanitarni. Skala zbrodni doprowadziła do masowej paniki wśród Polaków, którzy zostawili ziemie na których ich przodkowie mieszkali od stuleci i uciekli z całymi rodzinami na zachód. Była to jedyna szansa na uniknięcie bestialskiej śmierci z rąk UPA i jej sprzymierzeńców.

Film "Wołyń" w sposób dość obiektywny opowiada o tamtych wydarzeniach - warto go obejrzeć...

Obok wielu tragedii jakie dotknęły naród Polski, Wołyń należy do najgorszych. Narastająca przez lata nienawiść do "lachów", niestety często będąca ich winą, doprowadziła do przerażającego ludobójstwa. Jednym z najstraszniejszych faktów jest to, że ludzie, którzy dopuścili się tych zbrodni, często byli sąsiadami Polaków. Względny spokój panujący między ludźmi na Wołyniu bezpowrotnie zniszczyła wojna, będąca bezpośrednim katalizatorem wydarzeń do których doszło. Może gdyby nasze państwo inaczej traktowało Ukraińców i zamiast próby wynarodowienia, traktowała ich z szacunkiem i tolerancją, nie doszłoby do rzezi? Na to pytanie prawdopodobnie nigdy nie odpowiemy. Możemy próbować jedynie ułożyć poprawne relacje z Ukrainą, żeby uniknąć w przyszłości podobnych tragedii. Jak stwierdzono o pomordowanych na Wołyniu Polakach - "Kresowian zabito dwa razy, raz siekierami, a drugi raz niepamięcią". Słowa te są bardzo aktualne, ponieważ pamięć o rzezi wołyńskiej była przez lata wypierana, a na dodatek sami Ukraińcy do dziś oficjalnie nie przeprosili. Może czas najwyższy, żeby to zrobić? Pomordowanym ludziom życia nie zwrócą, ale mogą chociaż oddać im należny szacunek. Nie oznacza to wcale, że powinniśmy mścić się na współczesnych Ukraińcach. Nie ponoszą winy za zbrodnie, których dokonali ich dziadkowie i pradziadkowie (tak samo jak Niemcy). Wszelkie ataki na nich byłyby najzwyklejszym przejawem głupoty i ciemnoty, które na pewno sympatii by nam nie przysporzyły. Tak czy inaczej muszą podjąć z nami dialog. Pomordowanym Kresowianom się to należy...


Źródło grafik - Google grafiki.

czwartek, 6 października 2016

Kim jest artysta?

Zawsze, gdy pada hasło "tworzenie", automatycznie mamy przed oczami artystę. I nie ma to znaczenia, czy chodzi nam o ubranego na pstrokato hipstera z aparatem fotograficznym czy noszącego się na ciemno egzystencjalistę z piórem. Każdy z nich tworzy. Jednak jeśli chcemy uściślić to pojęcie, pojawia się problem, bo "artysta" to jeden wielki ogólnik. Można mieć na myśli malarza, fotografa, pisarza, ale też grafika czy krawca. W gruncie aktywności podpadające pod to są szerokie jak Atlantyk. Co więcej, można powiedzieć, że każdy z nas jest po części artystą lub może się nim stać. W końcu to takie proste - wziąć w ręce aparat fotograficzny i zrobić bardzo twórcze zdjęcie śmietnika... Ale co w takim razie odróżnia prawdziwego artystę od hobbysty (czy może amatora)? Spośród wszystkich rzeczy jest to zdecydowanie fachowość. Zatem mówimy o specjalizowaniu się w swojej dziedzinie i przekuwanie swojej pasji na konkretne dzieła. Artysta musi się cechować wytrwałością i pewnym perfekcjonizmem, zmuszającym go do ciągłego poprawiania jakości swoich prac. Dochodzi do tego chęć przekazania własnych wartości/pomysłów ludziom - albo też tworzenie dla samej sztuki. Są różne koncepcje, o których za chwilę będziemy mówili. Na wstępie chciałbym jednak stwierdzić, że artysta jest fachowcem w swojej dziedzinie, a dzięki silnej pasji i oddaniu, coraz bardziej specjalizuje się w tym co robi, a co najważniejsze - robi to dobrze.

Artysta przy pracy...
Najlepiej zobrazować zmiany w postrzeganiu artystów przez krótki rzut na historię. Śmiało możemy powiedzieć, że są tak starzy jak cywilizacja. Co więcej, to oni właśnie powodowali postęp, dzięki coraz doskonalszym wizjom i dziełom, zachęcającym do rozwoju. Fascynującą rzeczą są chociażby dzieła odkryte w pewnej jaskini, gdzie badaczy zachwyciły prastare freski, pokazujące zwierzęta. Nie wiadomo kto był ich twórcą, ale zachwycają nawet tysiące lat później, co świadczy o niezwykłym kunszcie dawnych artystów. Nic dziwnego, że prędko do twórców została doczepiona łatka niezwykłości, która wywyższała ich ponad zwykłych śmiertelników. Doprowadziło to do podniesienia artyzmu do rangi duchowej i sakralnej. Już w starożytności bardzo ceniono ich za dzieła, mający gigantyczny wkład w społeczeństwo. Starożytne kultury miały nawet osobnych bogów patronujących twórcom. Nic więc dziwnego, że przypisywano im boskie natchnienie i niecodzienne zdolności, jak chociażby "trzecie oko" czy kontakt z wymiarem duchowym.


Umiejętności dawnych artystów znalazły swoje odzwierciedlenie we wszystkich obiektach sakralnych, które jak świat długi i szeroki, pozwalały ludziom na dotknięcie sacrum i samodoskonalenie. Również samo pojęcie "twórca", ewoluowało wraz z cywilizacją. Oznaczało nawet w pewnym sensie zawód, mimo że niecodzienny, to jednak tak potrzebny społeczeństwu. Poszerzało się też o nowe dziedziny, prędko doszły kolejne profesje, do czego przyczyniła się także technika. Co zabawne, dawne wynalazki techniczne dzisiaj budzą uśmiech politowania, ale dzieła artystów sprzed kilkuset lat cały czas zachwycają. Świadczy to o ich uniwersalności. Postęp kulturalny i społeczny szedł w parze z twórcami, którzy w pewien sposób go napędzali. Oprócz manualnych przykładów, wśród których są rzeźby i obrazy, ogromną rolę odegrały także dzieła literackie. Wraz ze stopniową alfabetyzacją ludzkości, coraz więcej osób miało dostęp do literatury. Dzięki temu w społeczeństwo wkradły się oświecone idee, takie jak wolność, równość i swoboda. One też wyzwoliły świat z okowów feudalizmu, wprowadzając go na znacznie wyższy poziom. Nie ulega wątpliwości, że zawdzięczamy to śmiałym wizjom kreowanym przez artystów.

Kto nie zna legendarnego Konrada-Gustawa?
Także same obrazy, rzeźby oraz dzieła architektoniczne motywowały i rozwijały ludzkie umysły. Człowiek, który spojrzał na wielką katedrę, czuł się bliżej Boga i zdawał sobie sprawę, że wszystko jest możliwe. Wkładu tego nie sposób przecenić. Jest wręcz bezcenny. Wpływ na ludzkie umysły był tak wielki, że artyści zaczęli sobie przypisywać coraz większe zasługi i wartość. Nie chodzi tylko o finansowe wynagrodzenie czy życie w przepychu, ale przede wszystkim bliskość Bogu. Już pradawni ludzie przypisywali im pewną boskość, tak samo jak religie politeistyczne. Jednak prawdziwy rozkwit nadszedł w czasie dominacji religii monoteistycznych. Suma wszystkich dzieł, które stworzyli artyści, doprowadziła do tego, że sięgali coraz bliżej Absolutu. Kulminacją był XIX w., gdzie ostatecznie twórcy romantyzmu uznali się za równych Bogu. W ten sposób pisał Adam Mickiewicz, a nieco później inny twórca - Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Czy mieli rację, pozostaje do prywatnego osądu. Ja bym chciał jeszcze dodać, że w XX w. możliwość stania się prawdziwym - fachowym artystą, była jeszcze bliższa. Każdy może zająć się tworzeniem, jednak ważne jest to, żeby robił to dobrze. Przynosi to niezwykłą satysfakcję i daje pewne poczucie boskości. Z pewnością to samo czuli najwybitniejsi twórcy. Nie bez powodu Bóg bywa określany czasem Wielkim Artystą. Na pewno coś musi w tym być...


Źródło multimediów - Google grafiki oraz YouTube.


sobota, 1 października 2016

Gry komputerowe - pożyteczna rozrywka?

Ludzie spędzają swój czas wolny na wiele różnych sposób. Niektórzy wolą aktywnie, uprawiając sport czy spotykając się ze znajomymi. Są też osoby preferujące domowe zacisze i czytanie książek lub słuchanie muzyki. Do tych ostatnich zaliczani są ludzie wykorzystujący wolne na gry komputerowe. Jeszcze niedawno wydawało się to zwykłą stratą czasu oraz infantylnością. Jednak teraz rynek rozwija się dynamicznie, a to oznacza, że musi być zapotrzebowanie na takie usługi. Oznacza to, że liczba graczy cały czas wzrasta. Co więcej, nie tracą oni czasu, ale pożytecznie go wykorzystują. Dlaczego? Bo gry komputerowe rozwijają wyobraźnie, ale też umiejętność szybkiego czytania, spostrzegawczość czy refleks. I nie jest to żaden absurd, lecz potwierdzony naukowo fakt, a o tym za chwilę.


W zasadzie rozwój tego typu rozrywki przypada na drugą poł. XX w., ze względu na rozwój techniki. Protoplastą wszelkiej maści gier były stojące w salonach automaty. Zasady każdy zna - wrzucało się pieniążek i grało. Niektóre umożliwiały nawet wygranie pieniędzy, chociaż z tym było gorzej. Świadczą o tym chociażby przychody kasyn, które inwestując w takie "zabawki", liczą na wzbogacenie siebie, a nie klienta. Szybko zauważono, że automaty do gier to wspaniała rozrywka, ale też machina do napędzania zysków. Po nich przyszedł czas na gry wideo. Chyba najbardziej rozpowszechniły się w USA, gdzie doszło do masowej sprzedaży takich gier. Żeby je odpalić konieczna była odpowiednia platforma. Kto nie zna osławionego Pegazusa? Razem z nimi opinia publiczna zaczęła dostrzegać pewne wady, a nawet zagrożenia, które z nich płynęły. Stwierdzono, że gry demoralizują młodzież i popychają je do zła i brutalności. 

Narodziny nowej jakości...

Czarę goryczy przelała jednak dokonana w pewnej szkole w USA masakra, której dopuścił się zafascynowany grami wideo nastolatek. Jak tylko dowiedziano się o jego zainteresowaniach, zaczęto nagonkę na gry, która trwa w praktyce do... dzisiaj. Mimo że coraz rzadziej słyszy się o zagrożeniach, jakie niosą ze sobą gry, to zdarza się, że słyszymy płynące z konserwatywnych środowisk opinie, że gry to dzieło szatana i wypaczenie. Można w tym miejscu przypomnieć legendarnego księdza Natanka, wyrażającego się o tej rozrywce w sposób dość jednoznaczny. Te spory nie zniszczyły jednak rynku gier, wręcz przeciwnie - rozbudowały go. Coraz szybszy postęp techniczny i rozwój innowacji, wprowadziły je na kolejny poziom. Mowa tutaj o grach komputerowych, które pozwalają na jeszcze większą immersję i nierzadko pokazanie niezwykle wciągającej opowieści. 


Jak wszędzie, tutaj też zdarzają się gnioty i przeciętne działa. Są ociekające krwią i brutalnością gry, służące jedynie zabawie, ale też wielowątkowe historie, pokazywane w grach przygodowych czy RPG. Zdecydowanie do tych ostatnich należy zaliczyć ciekawe opowiadania i bohaterów. Wlicza się w to też fabuła godna najlepszego filmu lub książki. Dzięki doskonałej immersji, można znaleźć się w ciekawym, magicznym świecie i przeżyć podobne emocje jak w przypadku kina. Można powiedzieć, że w tym kierunku zmierzają gry, po to by zaspokoić coraz bardziej wymagającego konsumenta. Oczywiście na tym nie kończy się wyliczanie zalet gier komputerowych. Do tego gatunku zaliczamy też wszelkie gry logiczne i strategiczne. Pobudzają one umysł do działania i rozwijają intelekt. Trudne zagadki i zadania w nich stawiane, pozwalają graczowi na pobudzenie umysłu w celu wymyślenia rozwiązania.

Połączenie przyjemnego z pożytecznym?

Ciężko by było osiągnąć podobne doznania podczas oglądania filmu, a dzięki tej rozrywce, jest to jak najbardziej możliwe. Tutaj wybija się też aspekt ekonomiczny czy finansowy, gdyż są gry pozwalające na prowadzenie budżetu fikcyjnego państwa, co może w szczególności w wypadku dzieci, wspomóc ich rozwój. Jeśli chodzi o tych najmłodszych, to badania naukowe wykazują, że granie w gry wymagające myślenia, wyzwala w nich wyobraźnię i inteligencję, co pozwala na lepsze wyniki w szkole. Tutaj należy wspomnieć o słynnym Minecrafcie, w który gra dużo dzieci. W niektórych szkołach na Zachodzie, jest on obecna podczas zajęć, a w dalszej perspektywie, umożliwia najmłodszym naukę przez zabawę. Oczywiście jeśli nie doprowadzimy do uzależnienia, co w przypadku rozrywki przed komputerem jest całkiem prawdopodobne. W takim przypadku trzeba udać się na odwyk. Jednakże jak wiadomo, wszystko w zbyt dużych ilościach szkodzi, nawet tak rozwijająca rozrywka jak gry.


Z często wyśmiewanej i tępionej rozrywki, jaką były jeszcze kilkanaście lat temu gry, obecnie to zjawisko urasta do poważnego biznesu i jednego z najważniejszych przekaźników kultury. Świadczy o tym chociażby powszechna znajomość fikcyjnych postaci czy światów, a także samych tytułów gier. Argument o o szkodliwości gier łatwo podważyć pokazując ich zalety, a także powszechnie znane powiedzenie, że wszystko w zbyt dużych ilościach jest złe. Jeśli chodzi o rzekomą infantylność gier, to statystyki nie kłamią. Gra w nie bardzo dużo dorosłych osób, pracujących i mających własne rodziny. Na pewno nie są to osoby dziecinne. Wygląda na to, że pożyteczności gier nie da się podważyć, bo jest ona faktem. Oczywiście znajdą się zawsze przeciwnicy, ale zawsze warto zapoznać się z opinią świata naukowego na ten temat, który jednoznacznie wskazuje, że jest to mądry i rozwijający sposób spędzania czasu. Nie kłamią także wyniki szkolne dzieci, które grając w gry, pobudzają wyobraźnię i pozytywnie wpływają na ich rozwój. Kto wie? Może kiedyś gry staną się obowiązkową częścią lekcji informatyki? Trzeba stwierdzić, że wpłynęłoby to dobrze na stan edukacji, gdyż jak wiadomo, najlepiej uczymy się poprzez rozrywkę.

piątek, 23 września 2016

Fantasy - bajka czy poważna lektura?

Jeśli słyszymy słowo "fantasy" to od razu mamy przed oczami różne fantastyczne stworzenia i wymyślone historie, będące tworem bujnej wyobraźni autora. Każdy może wymienić chociaż jedną książkę mieszczącą się w konwencjach fantastyki. Oczywistą odpowiedzią jest "Władca Pierścieni" autorstwa brytyjskiego pisarza J.R.R. Tolkiena. Nie bez powodu to właśnie ona nasuwa się na myśl, gdyż daje początek całemu gatunkowi fantasy. Pisarz nie pisał jej jednak dla dzieci, ale dla dorosłych. Zawarta w niej filozofia i różne motywy zostały zręcznie ukryte za magiczną otoczką krasnoludów, elfów i hobbitów. Czy zatem jest to zwykła bajka? Biorąc pod uwagę dojrzałą narrację - zdecydowanie nie. Co więcej, jest to książka poważna, niosąca ze sobą konkretne przesłanie. Podobnie jest z większością książek fantasy, kierowanych do każdego człowieka. Zawierają w sobie treść godną najlepszych dzieł sztuki, co powoduje, że stają się dobrym źródłem inspiracji nie tylko dla osób niedojrzałych, ale przede wszystkim dla myślących dorosłych!


Fantasy jest w istocie poważnym gatunkiem, chociaż często mylnie określany jako literatura dla "dużych" dzieci. Dzieje się tak ze względu na samą konwencję, w której aż roi się od baśniowych stworów. Od krasnoludów, elfów i hobbitów, do bardziej wymyślnych stworzeń, których nie powstydziłby się sam autor "Świata Dysku" - Terry Pratchett. Ten niezwykle ciekawy autor jest idealnym przykładem twórcy magicznego, ale też groteskowego świata, który stara się przekazać nam za pomocą żartów i humoru, pewne aluzje polityczne i kulturowe. Cały cykl zawiera wiele pozycji, więc odnalezienie wszystkich zajmuje masę czasu, chociaż zdecydowanie warto to zrobić. Zawarte są tam nie tylko nawiązania do sztuki i kultury, ale też do nauki i filozofii! Zostały zręcznie wplecione w treść, co czyni je jeszcze ciekawszymi. Pratchett to przykład współczesnego (niestety już nie żyjącego) pisarza fantasy, który po raz kolejny podkreśla ważną rolę tego gatunku w kształtowaniu świadomości ludzkiej i popkultury. Jak ważny jest to element naszej kultury, potwierdzają rzesze fanów. Praktycznie każda bardziej znana książka z tego gatunków, ma ich całe mnóstwo. Składają się na to całe portale dyskusyjne, spotkania czy zjazdy. Najbardziej znanymi przejawami zainteresowania fantasy, które docierają do osób zupełnie tym nie zainteresowanych, są konwenty fantasy. Dochodzi do nich na całym świecie. Zjeżdżają się wówczas całe rzesze wielkich fanów tego gatunku, którzy przebrani w stroje bohaterów z ich ulubionych książek, spotykają się, by wspólnie spędzić czas, pobawić się i podyskutować. Nie są to jednak żadne rozróby, ale kulturalne imprezy. Potwierdza to, że tacy hobbyści to ludzie inteligentni, a nie jak niektórzy sądzą - niedojrzałe osoby. Mimo że najbardziej znani twórcy światów fantasy to obcokrajowcy, na naszym polskim podwórku jest też dużo autorów, którzy są niezwykle popularni. Zdecydowanie do najpopularniejszych należy Andrzej Sapkowski, twórca legendarnego "Wiedźmina". Nikt nie może powiedzieć, że jest to książka dla dzieci, gdyż porusza wiele tematów, do których zrozumienia potrzebna jest znajomość licznych tematów społecznych i kulturowych. Podobnie jak w przypadku Tolkiena i Pratchetta, poruszone są tutaj motywy filozoficzne, polityczne i społeczne. Całość okraszona wspaniałymi dialogami i ciętym dowcipem, pozwala na refleksję nad człowiekiem i własnym życiem - a przecież o to chodzi w arcydziełach! Przykładów dojrzałości fantasy można podawać dziesiątki, tak samo jak wartość, którą niosą ze sobą dzieła z tego gatunku. Nawet sami autorzy są niezwykle znani, bo kto nie słyszał o Rowling, George'u Martinie czy C.S. Lewisie - autorze Narnii? A to jedynie ci najpopularniejsi. Twórców tego gatunku jest o wiele więcej, a część z nich to prawdziwe talenty czekające na wybicie się. Gdyby chodziło o coś niepoważnego, to nikt nie poświęcałby temu czasu, a przecież widać rosnące zainteresowanie. Jak to możliwe? Najwidoczniej u podstaw fantasy leżą solidne fundamenty w naszej kulturze, które powodują, że wymyślone światy są tak uniwersalne. Ostatnimi czasy wdarły się one także do głównego nurtu popkultury, poprzez udane ekranizacje "Władcy Pierścieni" czy robiący furorę serial "Gra o Tron". Także rozrywka w postaci gier komputerowych jest przesiąknięta fantasy, co widać na przykładzie polskiej gry "Wiedźmin". Wszystko to powoduje, że każdy zna memy czy postacie z największych opowieści fantasy, które oprócz zwyczajnej rozrywki, mogą dostarczyć inspiracji czy poważnej refleksji, co nie zawsze cechuje klimaty show businessu.


Za taką sytuację odpowiada przede wszystkim sama geneza fantasy, której korzenie biorą się od starych legend i podań ludowych. Wplecione są zatem motywy z mitologii chociażby greckiej czy rzymskiej. Zdecydowanie przeważają jednak te wzięte z legend anglosaskich, arturiańskich i germańskich. Nie brakuje także naszych rodzimych, słowiańskich wątków, które zostały upowszechnione m.in. przez Andrzeja Sapkowskiego. Dotrwały do naszych czasów za pośrednictwem podań ludowych i romantyzmu, dzięki czemu znamy je po dziś dzień. Dodaje to także realności całemu gatunkowi, gdyż wszystkie baśniowe motywy nie są tylko wymysłem autora, ale mają swoje korzenie w naszej kulturze i historii. Nie są to jednak nudne, monotonne wątki, ale pewne uniwersalne motywy, które przekazywane przez stulecia, zostały szeroko wykorzystane w fantastyce. Stąd też charakterystyczne wśród książek z tego gatunku opowieści o żądzy władzy, sławie, zdradzie, wojnie czy zazdrości. Ta uniwersalność powoduje, że niezależnie od pochodzenia, każdy czytelnik znajdzie coś cennego dla siebie. Rosnące zainteresowanie fantasy, biorące swój początek od książek, poprzez ekranizacje, gry komputerowe, a w końcu całe konwenty i spotkania fanów, sprawiają, że mamy do czynienia z poważnym zjawiskiem. W porównaniu do mniej ambitnych tworów, które cały czas obserwujemy, fantasy poprzez dojrzałą narrację, ciekawe treści i nierzadko aluzje do obecnej sytuacji społecznej, zdecydowanie się wybija. Dostarcza tym samym inspiracji do dalszego rozwoju tego gatunku i sprawia, że mamy do czynienia z poważnym nurtem, który często wywołuje zadumę i refleksję u odbiorców. Ostatecznie potwierdza także swoją nieszkodliwość, a przez szeroki wpływ na społeczeństwo, ma szansę, żeby promować pewne uniwersalne treści dzięki rozrywce. Tym samym wysuwa się na ważne źródło kultury, które spokojnie może nieść kaganek oświaty wśród szerokiej rzeszy ludzi.

Źródło grafik - Google grafiki.

środa, 21 września 2016

Współczesna duchowość

Duchowość była zawsze niezwykle istotna dla ludzkiego rozwoju. Już od zarania dziejów ludzie zaczęli postrzegać otaczający ich świat, jako coś wspaniałego i świętego. Od pierwotnych wierzeń odnoszących się do ziemi i panteizmu, ewoluowała przez politeizm do popularnego dzisiaj monoteizmu. Trudno zaprzeczyć, że miała dla rozwoju ludzkości ogromne znaczenia. Pozwalała nadać życiu sens i doprowadziła do powstania kultury i sztuki, czyli zaczątków cywilizacji. Nie sposób nie zauważyć, że ewoluuje także dzisiaj. Mimo że została wypaczona przez konsumpcjonizm i straciła na atrakcyjności, duchowość w dalszym ciągu wpływa na kształt świata i świadomość ludzi. Nieustannie się różnicując i prowadząc do nowych zupełnie nowych koncepcji i filozofii...


Powstanie i ewolucja duchowości to temat rzeka i ciągle niezbadana dziedzina, dlatego my omówimy tylko jej najważniejsze aspekty. Badania archeologiczne pokazują, że już człowiek pierwotny czuł duchowość. Zaczął dostrzegać sacrum w otaczającej go naturze. Doprowadziło to do przełomu w świadomości człowieka i narodzenia kultu ziemi i panteizmu. Ludzie zaczęli czcić różne zjawiska przyrodnicze, jak rzeki, burze, drzewa, itp. Widoczne jest zatem kształtowanie się pierwszej koncepcji Boga, może niezbyt zaawansowanej, ale jednak. Dalszy rozwój cywilizacji unowocześnił te wierzenia, ewoluując do politeizmu i szamanizmu/animizmu. Tego ostatniego nie będziemy omawiać, bo nas interesuje przede wszystkim cywilizacja Zachodu. Dociekliwym polecam poczytać o tym w internecie, gdyż jest to ciekawy temat. Politeizm jest już bardziej znany, bo w szkołach uczyliśmy się o panteonach bogów greckich, rzymskich, egipskich czy mniej znanych - germańskich, celtyckich, słowiańskich (o których zdecydowanie najmniej wiadomo). Powstały także pierwsze instytucje, czyli kapłani w dzisiejszym rozumieniu, celebracje religijne ściągające masę ludzi, władza zaczęła wykorzystywać to z czasem do wytwarzania wokół siebie boskiego nimbu. To doprowadziło do uznania władcy za boga - charakterystyczne w przypadku egipskich faraonów czy rzymskich cesarzy. Politeizm wytworzył także problemy na tle religijnych, zahaczające o nietolerancję religijną czy otwarte prześladowanie wyznawców. Od razu kojarzy się to z małą żydowską organizacją religijną, która z czasem przeobraziła się w największą religię świata - Chrześcijaństwo. Jej początki wcale nie zapowiadały późniejszego sukcesu, jej założyciel - Jezus Chrystus, poniósł śmierć na krzyżu, a jego wyznawcy byli przez następne lata prześladowani, jak chociażby za rządów cesarza Nerona, gdzie zostali posądzeni o podpalenie Rzymu i rzucani - ku uciesze gawiedzi - na pożarcie lwom. Z czasem chrześcijański żywioł zyskuje coraz więcej wyznawców i staje się oficjalną religią imperium rzymskiego, otwierając tym samym epokę dominacji religii monoteistycznych, trwających po dziś dzień. Kolejne wieki mijają na krwawych wojnach religijnych z Islamem, prześladowaniach heretyków, reformacji i odkryciach naukowych podkopujących autorytet Chrześcijaństwa... W końcu Oświecenie powoduje przełom w ludzkiej świadomości, a samo Chrześcijaństwo przechodzi proces odnowy, żeby nadal stanowić atrakcyjny duchowy drogowskaz dla ludzi. Kolejne zmiany zachodzą coraz szybciej i XIX oraz XX w. prowadzą do częściowej sekularyzacji społeczeństwa i powstania setek wyznań podkopujących autorytet globalnych religii i dających alternatywę dla duchowości, otwierając tym samym rozdział współczesnej duchowości.


Współcześnie wszystko wskazuje na to, że duchowość i wiara są w odwrocie. Dzieje się to za sprawą konsumpcjonizmu i popkultury. Można nawet powiedzieć, że wszelkie przejawy życia duchowego zostały w świecie Zachodnim ośmieszone i uznane za szaleństwo. Tak to wygląda w teorii. Jednakże w praktyce można dostrzec, że ludzie znudzeni ciągłym wyścigiem szczurów i brakiem perspektyw płynących ze strony materializmu, coraz częściej zaczynają dostrzegać zalety płynące z życia duchowego. Po XX wiecznym odwrocie od piękna płynącego z wnętrza - w XXI w. sytuacja jest przeciwna. Ludzie zaczynają coraz częściej sięgać po duchowe inspiracje. Na topie jest muzyka, literatura i sztuka tego typu. Widoczna jest także fascynacja kulturą Wschodu, która dzięki trwaniu przy swoich tradycjach, staję się dla wielu osób inspiracją. Można powiedzieć, że ludzie czerpią z niej całymi garściami. Stąd też moda na różne praktyki stamtąd, jak np. joga, tai-chi i medytacja. Coraz popularniejsze są także usługi różnych terapeutów oraz tzw. coachów - pomagających odnaleźć właściwą drogę życia i szczęście. Następuje także masowy odwrót od zinstytucjonalizowanych form religii w stronę indywidualnej duchowości i odkrywaniu siebie. Prowadzi to do utraty atrakcyjności przez chociażby Chrześcijaństwo, a przybywaniu różnych, często niebezpiecznych ugrupowań. Z tych ostatnich szczególnie złe są przeróżne sekty, które manipulują ludźmi w celu zdobycia pieniędzy, a nie dające niczego w zamian. Swego rodzaju drogowskazami mogą być także nowe formy duchowości, które można opatrzyć wspólnym szyldem New Age. Są tak naprawdę uniwersalnym połączeniem różnych wątków religijnych ze Wschodu i Zachodu. One także powoli ewoluują, dając nowe ciekawe alternatywy dla ludzkiej duchowości. Mimo że odejście od zinstytucjonalizowanych form religijności mogą wydawać się niedobre, to jednak trzeba przyznać, że dają szansę ludziom, którym nie pasują stare religie, a poszukują czegoś nowego. Im dalej w czasie, tym więcej powstaje różnych ugrupowań, skupiających grupy ludzi o podobnych poglądach. Pomimo to powoli zaczyna przeważać indywidualna duchowość, która pozwala dzięki różnym inspiracjom, spersonalizować swoją duchowość i uczynić ją jeszcze skuteczniejszą. Rozkwit współczesnej duchowości pozwala żywić nadzieję, że coraz więcej ludzi będzie odwracać się od konsumpcjonizmu, materializmu i wyścigu szczurów. Rokuje to naprawdę dobrze, ponieważ z czasem mogą zajść ewolucyjne zmiany w ludzkiej świadomości, które wyprą pogoń za pieniądzem i uczynią społeczeństwo szczęśliwszym. Zyska na tym każda pojedyncza osoba, która dzięki uświadomieniu sobie własnej wartości, będzie mogła rozwijać swój potencjał, a w perspektywie - stać się szczęśliwsza.

Źródło grafik - Google grafiki.

czwartek, 15 września 2016

Problem postkomunistycznej mentalności

Czasy komunizmu we wschodniej Europie są oceniane różnie. Przeważnie do głosu dochodzą jednak krytyczne głosy. Przeciwnicy zarzucają tamtemu ustrojowi dyktaturę, zniszczenie gospodarki i zbudowanie państwa policyjnego. Jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne i społeczne to nie sposób odmówić im racji. Trzeba jednak zauważyć, że największy wpływ został wywarty na mentalność. To właśnie ona najbardziej ucierpiała w skutek działań komunistycznej władzy. Szkolnictwo można naprawić, gospodarkę uzdrowić, natomiast zmiana mentalności to praca na kilka pokoleń...

Genezy tego stanu rzeczy trzeba się doszukiwać już w czasach II RP. Dzisiaj kojarzymy ją z dwudziestoleciem międzywojennym, podczas którego doszło do dynamicznego rozwoju Polski. Nie sposób nie przyznać temu racji, gospodarka rzeczywiście ruszyła do przodu. Po początkowych perypetiach z walutą (powstał polski złoty) i ujednoliceniem prawa, a także zdawałoby się trywialnymi sprawami, jak np. dostosowanie rozstawu torów (na terenie zaboru rosyjskiego był inny) - polska władza dokonała cudów. Mówimy tutaj o naprawdę gigantycznych przedsięwzięciach, jak budowa od zera portu w Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP), na południu Polski. Pod tym względem udało się pokazać klasę i przywrócić godność udręczonym zaborami Polakom. Poprawiło to zdecydowanie sytuację elity, która poszerzyła swoje szeregi. Niestety znacznie gorzej było z biednymi ludźmi, których było najwięcej. Co prawda władza poczyniła pewne kroki ku poprawie sytuacji materialnej społeczeństwa, jednak zmiany zachodziły zbyt wolno. W efekcie poziom życia przeciętnego mieszkańca wioski był kiepski. Im dalej na wschód tym gorzej. Wszelkie plany II RP dotyczące zwiększenia PKB zostały brutalnie zahamowane przez wybuch II WŚ. Był to punkt przełomowy dla polskiego społeczeństwa.


Po zakończeniu wojny sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Kraj znalazł się w ruinie, a znaczna część elity intelektualnej zginęła. Do władzy doszli komuniści, których głównym celem stało się zaszczepienie ludowej mentalności. Nie należy przy tym negować faktycznego sukcesu komunistów, którym stała się odbudowa państwa, niemal całkowita likwidacja analfabetyzmu i industrializacja państwa, w tym powszechna elektryfikacja. Wszystkie te działania miały jednak doprowadzić do powstania nowego modelu człowieka - homo sovieticusa. Człowiek ten miał być człowiekiem nowoczesnym, którego nadrzędnym dobrem jest wspólnota i praca na rzecz państwa. Odbiciem tego był słynny ideał stachanowca, czyli wyrobnika pracującego ponad normę ku chwale komunizmu. Zatem idea pracy u podstaw, organicznej i kolektywnej przyświecała partii naczelnej. Dziesięciolecia prowadzenia takiej polityki i propagandy, zakorzeniły się bardzo mocno w polskiej mentalności. Ta charakterystyczna nieufność, bojaźliwość, skrytość jest skutkiem tego oddziaływania. Komunistom nie było mało, po opanowaniu sfery politycznej i zawodowej rzucili się na życie społeczne. Każda podstawowa komórka, jaką była rodzina, podlegała kontroli partii, co najwidoczniejsze były w ZSRR. Często nawet dochodziło do nieufności w samej rodzinie. Przykładem lansowany na bohatera chłopiec, który wydał własnego ojca komunistom. Takie patologie rozwijały się coraz dalej. Także religia była zagrożona. Przyświecający partii ateizm kazał zwalczać wszelkie przejawy duchowości. W Polsce katolicyzm co prawda był zwalczany przez komunizm, ale nie dochodziło do zakazów uczestniczenia w życiu Kościoła, jak w przypadku ZSRR. Tam nawet dochodziło do burzenia cerkwi i zmieniania ich w magazyny. Wszelka duchowość mogła znajdować wyraz wyłącznie w udzielaniu się na rzecz państwa i społeczeństwa. Dziesięciolecia takiej indoktrynacji musiały zostawić na komunistycznych społeczeństwach piętno. Jako przykład można podać eksperyment społeczny, który przeprowadziło parę lat temu dwóch rosyjskich blogerów. Jeden udał się do miasta w USA, a drugi do miasta w Rosji. Eksperyment polegał na tym, że kładli się na ziemię, symulując poważną chorobę. Chodziło o określenie, ilu ludzi jest gotowych do pomocy. W pierwszym przypadku na kilkudziesięciu przechodniów, większość zadeklarowała pomoc i pytała się co się stało i czy trzeba dzwonić na pogotowie. Natomiast w drugim, na podobną liczbę przechodniów, jedynie dwie czy trzy chciały pomóc. Wyniku eksperymentu nie trzeba udowadniać, bo doskonale potwierdza tezę o problemie tkwiącym w postkomunistycznej mentalności.


Jedynym z najtragiczniejszych skutków oddziaływania komunizmu jest mentalność. Podczas kiedy na Zachodzie ludzie są otwarci, przebojowi i aktywni, w krajach byłego bloku socjalistycznego typowy człowiek jest co najmniej nieufny. Całkowite zniszczenie inteligencji i dumy narodowej upokorzyły całe społeczeństwa i wytworzyło irracjonalny strach i zamknięcie, widoczne do dzisiaj. Efekty gospodarki centralnie planowanej da się odwrócić w miarę szybko, natomiast praca nad zmianą mentalności to robota na całe pokolenia. Pozostaje mieć nadzieję, że polskie władze znajdą w sobie tyle odwagi, żeby prowadzić skuteczną politykę społeczną i edukacyjną. Dzięki temu przyszłe generacje będą miały okazję żyć w państwie nie przesiąkniętym nieufnością i ksenofobią, które dzięki swojej otwartości i aktywności zbudują dobre imię Polski na świecie - kraju nowoczesnego i postępowego.

Źródło grafik - Google grafiki.


sobota, 10 września 2016

Prosperity Afryki?

Afryka, zwana też przez wielu "Czarnym Lądem", nie bez powodu zalicza się do 3-go świata. Mimo że kontynent ten stanowi kolebkę ludzkości, to jego historia nie była zbyt szczęśliwa. Zarówno ciężkie warunki klimatyczne, jak i klęski żywiołowe uniemożliwiły swobodny rozwój. Społeczności, którym udało się rozwinąć, jak np. starożytny Egipt, należą do rzadkości. I tak naprawdę nie ma się czemu dziwić - na północy pustynie, w samym środku dżungle, jedynie południe dzięki bogatym w surowce mineralne podłożu nadaje się do rozwoju. Ale za kiepski stan Afryki nie odpowiada tylko natura, ale też ludzie. Mowa tu o czarnej karcie w postaci europejskiego kolonializmu. Mimo że w okresie, kiedy całkowicie wyniszczono całe społeczności tubylcze obu Ameryk, na wybrzeżach "Czarnego Lądu" istniały niewielkie faktorie handlowe (wywożono czarnoskórych ludzi, jako niewolników), to wiek XIX był dla tego kontynentu fatalny. Wówczas czołowe supermocarstwa kolonialne - Wielka Brytania i Francja, a także kilka pomniejszych, podzieliły między siebie Afrykę. Miało to fatalne skutki w postaci znacznej pauperyzacji tubylczej ludności, doszczętnego zniszczenia lokalnej państwowości, wielu plemion i niewolnictwa na jeszcze większą skalę. Dopiero druga połowa XX w. przyniosła temu kontynentowi jako taką wolność, która z różnym skutkiem trwa do dzisiaj. Jak w tym przypadku można mówić o jakimkolwiek prosperity? Ano można, jak to mówią - potrzeba matką wynalazków.


Dowodzi temu intensywny rozwój od drugiej połowy XX w. Mimo że są to państwa ciągle rozwijające się, to tempo wzrostu gospodarki i PKB jest duże. Zależy to głównie od rejonu Afryki, gdyż na północy mamy kraje arabskie, w których powstały liczne dyktatury, część z nich upadła (Libia Kadaffiego), ale inne wciąż trwają. Co więcej, w niektórych silne jest pierwiastek monarchiczny i absolutystyczny, jak chociażby Maroko. Głównymi przeszkodami w rozwoju się więc nie tylko pustynie (stanowiące gdzieniegdzie większą część kraju), ale też mentalność czy religia. Nie trzeba przecież udowadniać, że muzułmański fundamentalizm jest niebezpieczny, ale też wyjątkowo zamknięty na różne prądy. Środkowa Afryka to dżungle i sawanny. Oprócz morderczego klimatu duży problem stanowią także plemiona, które prowadzą wyniszczające walki. Nie tak dawno temu w tym rejonie doszło do jednego z największych ludobójstw, w skutek którego zaatakowane plemię niemal przestało istnieć. Problemów można się dopatrzeć zatem w państwowości tego rejonu, a raczej jego braku. Wytyczone przez byłe państwa kolonialne granice rozdzieliły plemiona, które nie znały tego wynalazku, przez co w jednym kraju zamieszkały nienawidzące się społeczności, co jest katalizatorem konfliktów w tym rejonie. Oczywistą rzeczą jest także nieumiejętność radzenia sobie z demokracją w tym rejonie, co jest też duża bolączką. Spostrzeżenia takie zostały zawarte również przez Kapuścińskiego w jego książce "Heban", która stanowi ciekawą analizę mentalności ludów środkowej Afryki. Pomimo licznych problemów o prosperity tego rejonu można mówić na przykładzie zachodniego wybrzeża, ale o tym za chwilę. Zdecydowanym czempionem kontynentu jeśli chodzi o wzrost jest południe, a konkretniej RPA. Państwo tak bogate w zasoby mineralne, przede wszystkim diamenty, ma dużo kapitału na rozwój. Doszło do tego m.in. przez zamieszkującą te ziemie białą społeczność, która dzięki przedsiębiorczości zmonopolizowała górnictwo i przeznaczyła uzyskane surowce na handel. Dzięki temu wzrosła zamożność wielkich miast. Niestety doprowadziło to do mocnego podziału na bogatą ludność białą i biedną czarnoskórą. Ci ostatni zostali pozbawieni wielu praw i wykorzystani do niemal niewolniczej pracy. Zarysował się tu szczególnie rasizm w postaci apartheidu. Na szczęście dzięki takim działaczom jak Nelson Mandela, apartheid został przezwyciężony i zrównano w prawach obie społeczności. Przyczyniło się to oczywiście do wielkiego rozwoju tego państwa i ogólnego wzrostu zamożności.


Wymienione powyżej przykłady nie dotykają jednak sedna zjawiska, które omawiamy. Żeby je zrozumieć musimy posłużyć się przykładem niedawnego zaskoczenia, którym stało się zachodnie wybrzeże Afryki, a konkretnie Nigerii. To właśnie w nim jest jeden z najwyższych na kontynencie współczynników rozwoju. Kraj ten zajmuje wielki obszar, z czegoś większość jest ciężka do osadnictwa. Również sąsiedzi dają się mocno we znaki. Dlatego właśnie za przykład weźmiemy Lagos, które jest prawdziwym ewenementem jeśli chodzi o prosperity nie tylko w Nigerii, ale całej Afryce. Jest to spowodowane kreatywnością rodowitych mieszkańców, którzy zainteresowali nawet światowe koncerny. Pomimo ogólnej biedy robią co mogą, żeby zdobyć pieniądze. Powstało m.in. całe osiedle na wodzie, które pomimo zabudowy składającej się z prymitywnych szałasów, jest bardzo ekologiczne. Sami mieszkańcy postanowili się także dorobić na wywozie zasypujących miasto hałd śmieci. Opracowali własny biznes umożliwiający im szybkie wywożenie śmieci z zanieczyszczonych dzielnic za pomocą wózków i rowerów. Dzięki temu kilkadziesiąt procent zysków z recyklingu tych odpadów ląduje w kieszeniach rodowitych mieszkańców i osób zajmujących się tym "śmieciowym" biznesem. Sam prąd jest także wytwarzany w wielu miejscach w domowych agregatach umożliwiających zaoszczędzenie dużej sumy pieniędzy. Nie wspominając nawet o całej lokalnej sprzedaży różnych produktów własnej roboty, czyli m.in. zegarów, sprzętów elektronicznych, telefonów, ubrań, itp. Jak widać Lagos rozkwita, a dzięki aktywności rodowitej ludności ma szansę stać się jednym z najlepiej prosperujących miast Afrykańskich. To powoduje, że można je wyróżnić jako sztandarowy produkt afrykańskiego prosperity. Jeśli tylko światowe koncerny dadzą postawią na "Czarny Ląd", to ma szansę przyspieszyć swój rozwój i wyjść z nękającej go biedy. Pozostaje mieć nadzieję, że ten duch przedsiębiorczości zostanie zaszczepiony także pozostałym mieszkańcom kontynentu. Afryka ma bowiem coś czego brakuje Zachodowi - proaktywność oraz chęć zmian. Dlatego dajmy im szansę i postawmy na ich rozwój. Opłaci się to całemu światu i uczyni z "Czarnego Lądu" symbol zmian na lepsze i ludzkiej solidarności. 

Źródło grafik - Google grafiki.

czwartek, 1 września 2016

Czy New Age stanowi zagrożenie?

Kiedy słyszymy o ruchu New Age z reguły mamy przed oczami zmanipulowanych świrów mówiących o UFO i innych oderwanych od rzeczywistości zjawiskach. Niemal każdy z nas zetknął się chociaż raz w życiu z tym terminem w odniesieniu do przeróżnych wyssanych z palca teorii naukowych i sekciarstwa. Natomiast mało kto zdaje sobie sprawę z tego, czym w rzeczywistości jest ten ruch. Nie mówimy tutaj o jakiejś małej grupie czy nawet organizacji, ale całym prądzie na skalę XIX - wiecznego romantyzmu. Nie jest to wcale stwierdzenie na wyrost, ale potwierdzenie faktu. Tak naprawdę New Age to zjawisko wielowymiarowe, działające nie tylko na poziomie kultury czy społeczeństwa, ale też sztuki, muzyki, polityki... Postaram się zatem omówić jego główne założenia i pokazać, że zamiast zagrożenia może stanowić ciekawą alternatywę dla współczesnego kryzysu duchowości.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po wpisaniu hasła New Age w wyszukiwarkę, jest to, że w polskiej sieci jedynymi artykułami mu poświęconymi są... katolickie wpisy, które doszukują się samych negatywnych rzeczy w tym zjawisku. Często są nawiązania do satanizmu, demoralizacji czy zgnilizny etycznej, które nie mają jednak niczego wspólnego z prawdą. Również polskie encyklopedie nie są w stanie dokładnie oddać specyfiki tego ruchu. Wszystkie powyższe mijają się więc z prawdą, albo celowo fałszują obraz rzeczywistości. Jest to o tyle niedobre, że sekciarska łatka przypisana temu prądowi, jest obecna niemal wszędzie w sieci. Ma ona więc wydźwięk negatywny. Jeśli przyznać rację wszystkim wrogom New Age, to jego obraz byłby skrajnie groteskowy i śmieszny. Oznaczałoby to, że jest to sekta oddająca hołd hedonizmowi, szatanowi i spiskująca przeciwko ludzkości. Jest to oczywiście totalną bzdurą. Co więcej, w programie (o ile można to tak nazwać) znajdują się hasła pacyfizmu, braterstwa i miłości. Kłóci się to bardzo z powszechnym poglądem na ten ruch, prawda? Z tym, że w przeciwieństwie do kłamstw, jest to w pełni obiektywny i prawdziwy obraz...


Żeby bardziej zrozumieć ten fenomen, należy sięgnąć do jego początków. Korzeni można dopatrywać w różnych ugrupowaniach zajmujących się okultyzmem w końcówce XIX w, a także rewolucją w samym Kościele Katolickim i rosnącym zainteresowaniem Wschodem. Stworzyło to podwaliny pod dalszą rewolucję w duchowości po II WŚ. Wówczas na Zachodzie narodził się ruch hippisowski, który dorzucił kolejne elementy, stające się następnie częścią New Age. Jednak faktyczne powstanie tego ruchu to lata 60/70 XX w. To wtedy w skutek wspomnianych wcześniej zjawisk kontrkulturowych, powstał omawiany fenomen. Wtedy też czołowi pionierzy New Age stworzyli coś, co można nazwać jego duchowym programem. Został on zawarty w "Konspiracji Wodnika", przez Marilyn Ferguson. Trzeba zauważyć, że fenomen ten, jest niezwykłą syntezą wielu kultur i religii istniejących na przestrzeni wieku. Czerpie on całymi garściami nie tylko z Chrześcijaństwa, ale też z... kultur Wschodu. Stamtąd pochodzą właśnie najbardziej charakterystyczne praktyki, takie jak medytacja, przeróżne ćwiczenia relaksacyjne i trening ciała oraz ducha. Mają one na celu zasadniczo jedno - dostrojenie się do energii wszechświata. Widać w tym mocne podobieństwa do kultury oraz religii Zachodu, jednak są pewne różnice. Zamiast modlitwy do osobowego Boga, mamy jednoczenie się z Wszechświatem. New Age jest przepojone panteizmem i utożsamia Boga z Wszechrzeczą. Jest to szczególnie irytujące dla Katolicyzmu, stąd właśnie wiele prac religijnych służy jego demonizowaniu.

Tutaj dochodzimy do charakterystycznej cechy New Age, czyli odmiennego pojmowania duchowości. Powoduje to, że nie ma tam duchownych, a wszyscy jego zwolennicy zamiast modlitw, oddają się wspólnej medytacji i afirmowaniu. Ma to na celu połączenie się z Bogiem, czyli u nich - Wszechświatem. Daje to spokój i ukojenie. Stąd też bierze się nabożny stosunek do natury i ekologii. Tak, wielu ludzi sprzeciwiających się niszczeniu środowiska naturalnego, to właśnie zwolennicy tego prądu. Łączy się to także z kolejną fascynacją ze Wschodu, czyli reinkarnacją. Powoduje to, że masa jego zwolenników jeździ na wyprawy do Azji, odwiedzając tamtejsze klasztory i szuka mądrości u mnichów. Wspomniany wcześniej panteizm wyraża się też w przekonaniu, że jeśli wszystko jest Bogiem, to człowiek jest także Bogiem. Budzi to oczywisty sprzeciw wielu religii, które upatrują w tym bluźnierstwa i jeszcze mocniej zwalczają ten ruch.


Jak już zostało wspomniane, New Age jest wielowymiarowym zjawiskiem, który można porównać pod względem złożoności do romantyzmu. Oprócz aspektów duchowych i religijnych, występują w nim także kwestie chociażby polityczne. Głównym celem jest w tym przypadku osiągnięcie światowego pokoju i wspólnego budowania nowego świata. Mimo że New Age nie posiada rasowych polityków, to poświęca się tej dziedzinie w publicystyce i dyskusjach. Poza tym ważnym aspektem jest także silny czynnik kultury, który adaptuje najlepsze cechy z różnych krajów i umacnia je na swój własny sposób. Najbardziej widoczna w tym miejscu jest tolerancja dla wszelkiej inności i wiara, że wnoszą one do świata dużo dobra. Natomiast w kwestii stylu życia zwolenników New Age, to oprócz sezonowych spotkań (przeważnie w USA i UK), nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jak już wspomniałem, codzienne życie takich osób polega na medytacji, afirmacji, tworzeniu i życiu w zgodzie z naturą. Osoby zainteresowane podobnym lifestylem mogą zaopatrzyć się w różne gadżety w sklepach New Age, których niestety brak w Polsce, ale istnieją za to m.in. w Wielkiej Brytanii.

Zarysowany przeze mnie obraz New Age, wyklucza przypisywany mu satanizm, niecne praktyki i demoralizację. Obiektywnie patrząc, jest to po prostu wieloaspektowy ruch promujący pokój i nowoczesną duchowość, będącą alternatywą dla starych religii. Natomiast pojawiają się tutaj kontrowersje, na które trzeba zwrócić uwagę. Zdecydowanie najgodniejszą omówienia jest chanelling, czyli inaczej są to osoby (tzw. medium), które podobno odbierają przekazy z "innych światów". Dla osób racjonalnie myślących jest to totalna bzdura, z kolei dla wierzących w to - prawda. Nie będę się tutaj rozwodził nad zjawiskiem chanellingu, bo nie ma to sensu, dla zainteresowanych odsyłam, do jednego z najsłynniejszych mediów - J. Z. Knight. Jeszcze jedną dużą kontrowersją związaną z New Age, a uważaną za bluźnierczą przez chociażby Chrześcijan, jest duchowa wiara w to, że człowiek jest Bogiem. Może brzmi to bez sensu, jednak, kiedy spojrzymy na to z punktu widzenia stojącego u podstaw duchowości tego ruchu - panteizmu, to obraz nabiera nieco innych barw. Poza tym, taka wiara nie występuje tylko w tym nurcie, ale też w innych organizacjach religijnych (podobieństwa występują w religiach Wschodu) oraz literaturze. Przykładem na to może być chociażby światowy bestseller "Rozmowy z Bogiem" Neale'a Walscha, który zresztą szczerze polecam.


Nakreślony powyżej obraz fenomenu zwanego New Age pokazuje, że nie mamy do czynienia z manipulacją, satanizmem ani tym bardziej jakimkolwiek spiskiem czy zagrożeniem. Skutkiem powstania tego wieloaspektowego nurtu były silne rewolucje społeczne i kulturalne zachodzące w XX w. Jednym z ich dalekosiężnych skutków było powstanie New Age. Trudno jednoznacznie sklasyfikować ten ruch, jednakże można powiedzieć, że jest alternatywą dla współczesnych globalnych religii, nad którą można się zastanowić. Co jednak jest ciekawe, że w Polsce ten fenomen praktycznie nie istnieje, również nie ma go w polskiej sieci i literaturze. Powody tego stanu rzeczy zostały omówione w artykule na portalu Racjonalista, z którym warto się zapoznać. Żeby poznać szczegóły o tym ruchu, trzeba zatem szukać w anglojęzycznej sieci czy tamtejszych pracach. Na potwierdzenie atrakcyjności New Age, wystarczy podać, że wielu aktorów, artystów i muzyków przyznaje się do tego rodzaju duchowości. Nie sposób zatem dopatrzyć się w New Age żadnego zagrożenia. Jest to po prostu duchowy ruch, oferujący ciekawe perspektywy wszystkim osobom, które są gotowe dać mu szansę...

Źródło grafik - Google grafiki