piątek, 14 sierpnia 2015

Czy powinniśmy przyjąć uchodźców z Syrii?

W Syrii trwa wojna, co powoduje, że całe rodziny udają się na emigrację w poszukiwaniu lepszego życia. Naturalnie kierują się oni w stronę Europy. Unia Europejska postanowiła i pomóc, dlatego kraje członkowskie przyjmują uchodźców z tych krajów. Wśród nich jest Polska. Myślę, że powinniśmy przyjąć tych uchodźców. Dlaczego? Żeby im pomóc. Oni udają się na emigrację, ponieważ u nich trwa wojna, a ich domy zostały zniszczone. Poza tym w każdej chwili grozi im śmierć. Ich sytuacja jest zresztą podobna do przeszłości Polski. Po licznych powstaniach i w skutek represji Polacy udawali się na emigrację do obcych państw. Byli tam przyjmowani i dostawali nową szansę. Dlaczego nie możemy pomóc Syryjczykom, którzy znaleźli się teraz w tej samej sytuacji? Nie mówimy tu o setkach tysięcy uchodźców, ale raptem o kilku tysiącach! W czym oni nam zagrażają? Polska to nie Francja, gdzie żyje olbrzymia rzesza takich ludzi. Niewielka, kilkutysięczna grupa uchodźców nic nam nie zrobi. Jako cywilizowany kraj (bo do takich chcemy się zaliczać, prawda?) powinniśmy udzielić im azylu. Oczywiście pociągnie to koszty, ale nie są one znowu tak tragiczne jak wielu uważa. Poza tym, to Polacy bardziej im zagrażają niż oni nam. Jeśli faktycznie w Polsce będzie się pojawiać coraz więcej Syryjczyków to obawiam się, że spotka ich to samo co np. Cyganów. A jeśli do tego dojdzie, to naprawdę będzie mi wstyd za moich rodaków. Może w końcu poraz pozbyć się łatki ciemnogrodu i naczelnych szowinistów i ksenofobów Unii Europejskiej? Przyjęcie Syryjczyków to dobry krok w tym kierunku.


sobota, 25 lipca 2015

Nowa Ziemia?

Świat obiegła wielka sensacja - odkryto planetę podobną do Ziemi. Co zabawne, znajduje się ona niedaleko Plutona. Naukowcy mają nadzieję znaleźć tam warunki bytowe zbliżone do tych z naszej planety. Niestety, nie jest to pierwsza taka rewelacja w historii... NASA już wielokrotnie znajdowała domniemane ślady obcej cywilizacji (m.in. Mars) czy ślad żywych organizmów (też Mars). Takie doniesienia staram się zatem traktować z pewną dozą ostrożności. Tym bardziej, że ostatecznie okazuje się, że tak naprawdę nic nie udało się znaleźć. Najważniejsze jest to, że takie badania są prowadzone. W końcu na pewno coś uda się znaleźć. Póki co czekamy na bardziej szczegółowe zdjęcia tej tajemniczej "Nowej Ziemi". Nie liczę na żaden przełom. Mimo to miło byłoby odkryć coś, co będzie stanowić dla ludzkości przełom równy lądowaniu (jeśli faktycznie do tego doszło) na Księżycu.


czwartek, 23 lipca 2015

Kulejąca polityka socjalna

Jednym z najważniejszych aspektów państwa demokratycznego jest opieka nad obywatelem. Obywatel płaci podatki, a w zamian za to ma prawo oczekiwać od państwa pomocy i wsparcia. Jak się jednak okazuje, jeden z najważniejszych filarów państwa, jakim jest dbanie o człowieka - w Polsce kuleje. Jakiekolwiek przejawy polityki społecznej i rodzinnej nie istnieją lub są ledwo zauważalne. Ludzie chorzy czy kalecy często żyją na skraju ubóstwa i ledwo wiążą koniec z końcem. Zamiast godnie żyć traktowani są często jako balast, albo co więcej - element niepotrzebny. Nasuwa się zatem pytanie, w jakim kraju my żyjemy? Z tego co kojarzę, to brak tolerancji i brak pomocy dla osób potrzebujących był zawsze przejawem dyktatur. Demokracja ma być sprawiedliwa, tolerancyjna i dająca człowiekowi możliwości rozwoju. Czym zawinił ktoś, kto stracił nogę w wypadku lub urodził się kaleką? Aż przykro mi się robi jak patrzę na dobrze rozwiniętą opiekę społeczną w Szwecji czy Anglii. Tam człowiek kaleki ma szansę na w miarę godne życie. Polska nie oferuje takiej pomocy swoim obywatelom. Co zabawne, problem jest doskonale widoczny, a zmieniające się rządy nie są w stanie tego naprawić. Czy kolejne lata przyniosą poprawę w tej kwestii? Raczej nie, chociaż warto mieć nadzieję - ona podobno umiera ostatnia.


poniedziałek, 20 lipca 2015

Niebezpieczny fundamentalizm Państwa Islamskiego

Nie wszyscy wyznawcy Islamu są źli. Społeczeństwo Zachodu uważa wszystkich Sunnitów i Szyitów za potencjalne zagrożenie. Stanowisko Zachodu w tej kwestii jest błędne, ponieważ jest to wrzucanie wszystkich wyznawców tej religii do jednego wora. Mowa tu oczywiście o wszystkich zwyczajnych wyznawcach. Organizacja znana jako Państwo Islamskie to zupełnie odmienny, bestialski przypadek. Ci terroryści (bo inaczej ich nazwać nie można) pod płaszczykiem religijności i skrajnego fundamentalizmu specjalizują się w mordowaniu ludzi. Oprócz standardowego niszczenia zabytków swoich ziem (postrzeganych jako herezja) mordują masowo niewinnych obywateli państw takich jak chociażby Syria. Państwo Islamskie obejmuje swoim zasięgiem część terenów państw na Bliskim Wschodzie i stale rozszerza swoją działalność. Wszyscy pamiętają na pewno atak na wieże World Trade Center w 2001 roku. Wydarzenie to stało się traumą w świadomości narodowej Amerykanów. Ludobójstwa tego dokonała stosunkowo niewielka grupka terrorystów - Al-Kaida. Skoro niewielu niezdrowo zacietrzewionych ludzi jest w stanie dokonać takiej zbrodni, to aż strach pomyśleć, co może zrobić sprawnie funkcjonująca i dysponująca wielkimi środkami organizacją jakim jest Państwo Islamskie. Takich ataków do jakich doszło ostatnio na pograniczu syryjskim jest cała masa. I będzie jeszcze więcej. W każdym giną niewinni ludzie. Państwo Islamskie z powodu swojej brutalności i nieprzewidywalności stanowi dla nas wszystkich realne zagrożenie. Jeśli nie zostanie zawczasu wyeleminowane, to każdy kraj może stać się drugą Syrią. Tym bardziej, że w wielu państwach Europy żyje całkiem spora społeczność muzułmańska. Część z nich ma na pewno powiązania z Państwem Islamskim. Mówi się, że lepiej zapobiegać niż leczyć. I w tym przypadku powiedzenie to pasuje idealnie...


piątek, 17 lipca 2015

Problematyczny PKiN

Pałac Kultury i Nauki, czyli w skrócie PKiN od samego początku budzi kontrowersje. Został wybudowany w miejscu dawnego getta żydowskiego, jako "prezent" narodu rosyjskiego dla polskiego. Przez cały okres istnienia PRLu pałac stanowił jedno z najważniejszych centrów komunizmu w Warszawie. Odbywały się tam różne zjazdy i posiedzenia, a olbrzymia przestrzeń budynku mieściła wiele instytucji polski ludowej. Sytuacja zmieniła się po upadku PRLu. Wówczas wielu polskich polityków zaczęło postrzegać PKiN jako symbol rosyjskiej dominacji w Polsce i chciało go wyburzyć. Nie doszło jednak do tego. Zmieniono przeznaczenie budowli, zmianie uległa też jego nazwa. W środku znalazło się wiele nowych organizacji i instytucji. Pałac jest zatem postrzegany w sposób kulturowy, poprzez umieszczenie w środku pewnych instytucji o charakterze naukowym oraz kulturowym. Ponadto wielu turystów z zagranicy z chęcią ogląda ten budynek, gdyż mimo wszystko jest to ciekawy obiekt. Jeśli o mnie chodzi, PKiN może i ma, jako dawny "Pałac Stalina" nieciekawą historię. Jednakże stanowi część naszej historii i nie oszukujmy się - ciekawy dodatek do panoramy stolicy. Myślę, że nie powinniśmy go wyburzać, bo naprawdę nie warto. Pałac istnieje do dzisiaj i mieści w sobie wiele naprawdę ciekawych miejsc. Jego wyburzenie przyniosłoby tylko same straty. Debatowanie nad zniszczeniem tego zabytku można zatem uznać za bezcelowy przykład barbarzyństwa. Liczę na to, że PKiN przetrwa tą zawieruchę i pozostanie nienaruszony.


środa, 15 lipca 2015

Na czym polega problem z dopalaczami?

Dopalacze stały się poważnym problemem, który głównie dotyczy osób młodych. Dlaczego zatem tak dużo ludzi ma dostęp do nich i może je brać? Co zabawniejsze, istnieją nawet sklepy z dopalaczami, gdzie można kupić wszystkie ich rodzaje. Sklepy te działają zupełnie legalnie. Tylko czasem działalność takiego obiektu wiąże się z interwencją policji oraz prokuratury i zamknięciem. Przypadki te są jednak rzadkie, a cały proces długi. Pytanie dlaczego? Niestety, w świetle prawa obowiązującego w naszym kraju dopalacze NIE są (!) uważane za narkotyki. Oczywiście każdy wie o tym, że są to w istocie narkotyki. Dlaczego? Ponieważ jak każda podobna substancja uzależniają i szkodzą zdrowiu. Są poważniejszym zagrożeniem dla życia niż używki takie jak chociażby tytoń czy alkohol. Nawet gdyby udało się zakazać sprzedaży i kupna dopalaczy, to i tak interes będzie kwitnął. Okazuje się, że obok jednego zamkniętego sklepu z dopalaczami od razu wyrasta kolejny. Policja po prostu nie nadąża z ich zamykaniem, tym bardziej, że sam proces zamknięcia jest długi i żmudny. Zasadniczym problemem jest to, że są klienci. To oni właśnie tworzą popyt na dopalacze. Gdyby ich nie kupowali, to natychmiast cała branża produkująca dopalacze by splajtowała i musiałaby zwinąć biznes. Problem polega zatem nie na istnieniu takich punktów sprzedaży, tylko na tym, że są ludzie, którzy to kupują i w ten sam sposób tworzą popyt na dopalacze. Może zatem zamiast zamykać coraz to nowsze sklepy z tym narkotykiem powinno się spróbować wpłynąć jakoś na zmianę mentalności ludzi, którzy je biorą? Na pewno wyeleminowałoby to cały problem, niestety nie jest to takie proste. Kiedy toczą się spory nad tą sytuacją, dopalacze niszczą życie coraz to nowszym ludziom, nierzadko doprowadzając ich do śmierci. Natomiast cała branża "dopalaczowa" ma się świetnie i ani myśli płacić odszkodowania swoim klientom...



wtorek, 7 lipca 2015

Bogatym to wolno...

Zawsze zastanawiała mnie niesprawiedliwość społeczna wynikająca z posiadania pieniędzy czy władzy. Osoby takie wychodzą z założenia, że wszystko im wolno. Co ciekawe, z reguły uchodzi im to płazem. Jak ktoś ma pieniądze to zawsze może przekupić urzędników związanych z wydziałem sądownictwa, przez co rozprawa, która została wytoczona przeciwko nim ułoży się po ich myśli. Przykładów takich zdarzeń, kiedy ludzi z pieniędzmi dopuścili się przestępstwa i nie zostali ukarani lub dostali jest całe mnóstwo. Mógłbym długo wymieniać takie przypadki, ale nie o to mi chodzi. Skupię się za tym na znanym i cenionym w USA i poza granicami tego kraju komiku - Billu Cosbym. Mężczyzna ten osiągnął rzeczywiście wielki sukces. Zdobył sławę i bogactwo o jakiej wiele osób może tylko pomarzyć. Jego zwycięstwo postawiło go ponad ludźmi i prawem. Teraz na światło dzienne wycieka coraz więcej afer seksualnych z jego udziałem. Cosby miał przez lata molestować wiele kobiet. Oczywiście te nie wytoczyły mu wówczas procesu. Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista - nie miały szans. Jak wiemy zwykły obywatel się nie liczy. Cosby powinien dostać długą karę więzienia, bądź olbrzymią grzywnę. Obawiam się jednak, że tak się nie stanie. Komik wybroni się na pewno, otrzymując niewielką karę. A co w takim samym przypadku stałoby się ze zwykłym obywatelem? Jestem przekonany, że skończyłoby się na o wiele ostrzejszej karze, niż ta która czeka Cosby'ego. Z całą pewnością na równe traktowanie wszystkich przestępców i sprawiedliwość nie ma co liczyć...


sobota, 6 czerwca 2015

Nadchodzi rewolucja

Im bliżej do jesiennych wyborów parlamentarnych, tym rywalizacja staje się bardziej zacięta. Tajemnicą nie jest to, że wielka gwiazda wyborów prezydenckich - Paweł Kukiz, zamierza stworzyć własną listę kandydatów do parlamentu. Jeszcze nie wiadomo kto się na niej znajdzie, ale jedno jest pewne... Będą to co najmniej kontrowersyjni ludzie. Mogą znaleźć się na niej radykalni prawicowcy od Janusza Korwina-Mikke, byli działacze SLD oraz wiele innych osób. Ta "plejada" postaci przypomina trochę członków Ruchu Palikota u szczytu ich popularności. Kukiz zamierza postawić na znanych sobie ludzi, w tym kolegów z zespołu i osoby, które pomagały mu w kampanii prezydenckiej. Na pewno nie będą to przelewki i w momencie, kiedy tylko ukaże się lista kandydatów od Pawła Kukiza, będziemy z pewnością zaskoczeni. Niestety, większość z chętnych to osoby, które mogą szerzyć anarchię w polskim rządzie. RP potrzebuje stabilizacji i spokoju do rozwoju, a nie rewolucyjnych tendencji. Pozostaje nam zatem czekać do jesieni. Jedno jest pewne, z pospolitym ruszeniem Pawła Kukiza należy się liczyć, gdyż na pewno odbierze wyborców PO i PiS. Te dwie partie muszą ostro wziąć się do roboty, jeśli nie chcą ponieść sromotnej porażki...


wtorek, 2 czerwca 2015

List Krystyny Pawłowicz do Pawła Kukiza

Dość interesującą i zabawną sprawą wydaje się być list, który posłanka PiS - Krystyna Pawłowicz, napisała do Pawła Kukiza. Swój list zaczęła słowami "czuję się przez pana oszukana"... Ogólnie rzecz biorąc to najwidoczniej uznała, że Kukiz, jako były "antysystemowy" kandydat na prezydenta RP domaga się zmian. I oczywiście jest to prawda. Najwidoczniej jednak posłanka Pawłowicz zapomniała, że Paweł Kukiz nie zamierza pomagać żadnej partii w dokończeniu "porządków" w starej władzy. PiS to również partia polityczna, czyli według Kukiza - partiokracja. Mimo że nie wierzę do końca Kukizowi i raczej nie oddam na jego ugrupowanie głosu w jesiennych wyborach, to muszę stwierdzić, że mądrze gada. Jak to się mówi w slangu - "pocisnął" pani Pawłowicz w ironiczny i całkiem zabawny sposób. Zatem Kukiz nie pomoże PiS-owi w odsunięciu PO od władzy, gdyż PiS to również partia. Wygląda na to, że posłanka tej partii do reszty się wygłupiła i pokazała swoje prawdziwe "ja". To tak podsumowując.


niedziela, 31 maja 2015

NowoczesnaPL

W dniu dzisiejszym odbył się kongres założycielski stowarzyszenia NowoczesnaPL. Inicjatywę powstanie takiego ugrupowania wysunął Ryszard Petru. Znany jest przede wszystkim z tego, że jest ekonomistą i byłym współpracownikiem słynnego Leszka Balcerowicza. Oczywiście, ugrupowanie to ma na celu uzdrowienie gospodarki i wniesienie powiewu świeżości do polskiej polityki. Rzecz jasna jest to tylko kolejne stowarzyszenie, które w kolejnych wyborach nie przebije magicznego progu kilku procent. Można nawet powiedzieć, że są to starzy, dobrzy znajomi z Unii Wolności, tylko, że w nowej odsłonie. Generalnie, to dobrze, że NowoczesnaPL powstała, ponieważ stanowi jakąś nową perspektywę dla wyborców. Mimo to nie wróżę im sukcesu. Pojawienie się tego ugrupowania wywołało mimo to poruszenie na polskiej scenie politycznej. W dość niepochlebnych słowach wypowiedział się o nich Paweł Kukiz. Co więcej, spora liczba ludzi uznaje ich wręcz za nowe wcielenie PO. Podsumowując, założenie tego stowarzyszenia jest pozytywnym zjawiskiem, niestety nie zmieni wiele. Jesienna batalia odbędzie się pomiędzy PiS, PO i Kukizem... 


sobota, 30 maja 2015

"Czarna lista" Rosji

Uwaga! Uwaga! W związku z sankcjami przeciwko Rosji, kraj ten zdecydował się na obłożenie sankcjami niektórych osób w Europie. Dlatego stworzyli oni swoją własną "czarną listę". Na liście ten znajdują się ludzie, którzy wg. Rosji niszczą jej "pozytywny" wizerunek i rujnują PR na zachodzie. Cóż, prawdę powiedziawszy śmiechu warte. Ludzie ci mają od tej pory zakaz wjazdu do Rosji. Ewidentnie komuś tu odbiło. Oczywiście, Unia Europejska skrytykowała tą dziwaczną decyzję prezydenta Rosji. Rzecz jasna, Putin pozostaje nieugięty i ani myśli zmieniać swojego zdania. Na tej rosyjskiej liście znajdują się też (o dziwo) politycy z Polski. Nie żebym jakoś szczególnie przepadał za tymi ludźmi. Zakaz wjazdu do Rosji musi być dla nich szczególnie niszczący. Niemniej mamy tu do czynienia z ewidentnym uderzeniem Rosjan w pewne osoby publiczne w Europie. Czy powinniśmy się tego obawiać? Oczywiście, że nie. Jest to ponownie machanie szabelką i śmiechu warte posunięcie. Szykuje się ponowne darcie kotów z Putinem... :)


poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Być fajnym...

Wygląda na to, że cała zachodnia kultura toczy się wokół według tego dość niejednoznacznego pojęcia. Słowo klucz w tym artykule to bycie "cool". Co ono właściwie oznacza? Cóż, według wszelkich definicji oznacza ono to osobę, która ma masę znajomych, dużo imprezuje, jest charyzmatyczna, otwarta itd. Ale czy to już czasem się nie przejadło? Może tak naprawdę tacy ludzie stali się mainstreamowi, ponieważ robią to co inni, czyli upodabniają się do grupy? Tworzą zwartą masę? Tak naprawdę wiele z tych ludzi, których można uznać za "cool" tak naprawdę tylko naśladują bezmyślnie osoby uważane za popularne, które mają w sobie to "coś". Szczerze ja też lubię takich ludzi. Ale z takim "czymś" trzeba się urodzić, trzeba to mieć w sobie. Jest to oczywiście wrodzona otwartość, łatwość gadki oraz co najważniejsze, emanowanie pozytywną energią. Jednakże takich ludzi jest bardzo niewielu. Reszta tylko stara się ich naśladować, żeby być popularna. Wychodzi im to po pewnym czasie, jednak wg. mnie jest to po prostu przykre. Nie każdy się rodzi "fajny" i nie ma sensu na siłę stawać się taką osobą. Ja znalazłem na to swój własny sposób. Doszedłem do wniosku, że tak w rzeczywistości pojęcie "cool" odnosi się do ludzi, którzy czymś się wyróżniają. I to jest właśnie fajne. Ludzie którzy są otwarci i charyzmatyczni i właśnie tym się wyróżniają. To czyni ich indywidualistami. To właśnie indywidualizm jest fajny. To oznacza, że osoby, które wyróżniają się tym, że są ciche, spokojne i kreatywne (jak ja) są indywidualistami i przez to są fajne. Niefajni są z kolei ludzie, którzy na siłę chcą być "cool", zabiegając o względy ludzi popularnych oraz innych indywidualistów. Jest to zwykła strata energii i cennego czasu, zamiast tego powinni znaleźć swoją własną drogę. Ostatnimi czasy indywidualizm jest bardzo w cenie, więc warto zabiegać o to, by wyróżniać się z szarego i mainstreamowego tłumu. Nie jest to proste, ale na pewno warte uwagi. Tak jak wcześniej zauważyłem, indywidualizm = fajność. A to oznacza dowartościowanie się i zyskanie pewności siebie, tak zresztą cennych w naszych czasach. Każdy, komu zależy na tym, powinien zatem przemyśleć trochę swoje umiejętności i predyspozycje i zamiast tracić czas na naśladowanie innych, znaleźć własną drogę i móc z dumą nazwać siebie indywidualistą. Tym bardziej, że wyznacznicy fajności, czyli celebryci, to tak naprawdę wielcy indywidualiści, co zresztą lubią podkreślać w swoich autobiografiach...


Magia portali społecznościowych

Wielu z nas pewnie zawsze zastanawiało się, co tak naprawdę stoi za sukcesem słynnych portali społecznościowych typu Facebook lub mini blogowych - Twitter. Odpowiedź wydaje się być prosta. Jest nią łatwość skomunikowania się z olbrzymią liczbą osób podpiętą pod sieć. Ja np. lubię wrzucać swoje zdjęcia, a także dzielić się swoimi ulubionymi piosenkami. W tzw. "realu" nie byłoby to możliwe, bo moja liczba znajomych, podobnie jak wasza, jest ograniczona. Gdybym serio chciał dotrzeć do większej publiki, to musiałbym wywiesić chyba transparent z linkami do swoich prac na ratuszu.

Portale społecznościowe dają nam rzecz jasna możliwość promocji na masową skalę. Możemy to zrobić nie tylko w naszej polskiej strefie internetu, ale również globalnej. Mamy szansę, żeby naszą pracę zobaczył jakiś człowiek z Niemiec, USA, Rosji czy Chin. To daje naprawdę olbrzymie możliwości. Problem polega jednak na tym, że każdego dnia wrzucane są w odmęt sieci olbrzymie ilości informacji. W jaki sposób zatem spowodować, żeby nasze prace same się wypromowały? Na to jak widać nie ma określonej odpowiedzi, bo gdyby ktoś ją znał, to każdy mógłby się wypromować. Ja jednak myślę, że musimy stawiać na oryginalne prace, ciekawą oprawę i przede wszystkim, taka praca musi coś wnosić.

Chyba największą zaletą, przynajmniej według mnie, jest możliwość skomunikowania się z ludźmi z całego świata. Mi wystarcza na szczęście okrojona wersja tej opcji, czyli zwykły kontakt ze znajomymi. Najlepszą rzeczą jest tutaj kompletna bezpłatność takiego kontaktu (nie licząc oczywiście opłat za internet). Mogę np. napisać do jakiegoś Adama Kowalskiego, do którego akurat nie mam numeru telefonu, ale potrzebuję coś od niego. Odpalam Facebooka i piszę wiadomość. No i w zasadzie to już... Jest to bardzo proste i przyjemne, a ja mogę się z daną osobą skontaktować.

Ale pytanie brzmi... Czy na pewno portale społecznościowe są takie dobre? Oprócz możliwości promocji marki własnej oraz skontaktowania się z kimkolwiek chcemy, są też poważne minusy.

Minusem, który jest wart uwagi, ale niestety często pomijany, jest nasza prywatność. Wszystkie dane z Facebooka, mogą być wykorzystane na podstawie regulaminu, który podpisaliśmy z portalem (niestety, widziały gały, co brały). Oczywiste jest zatem, że taki portal może wykorzystać do własnych celów nasze dane osobowe. Nie brzmi to ciekawie... Ostatnimi czasy jest też coraz bardziej widoczna polityka ograniczania prywatności internautów. Nie idzie to w dobrym kierunku. Za jakieś kilka/kilkanaście lat być może nie będziemy posiadali już żadnej prywatności.

Czy portale społecznościowe są zatem warte swojej ceny? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam...


niedziela, 26 kwietnia 2015

Internetowe czaty - dlaczego takie złe?

W sieci aż roi się od różnego rodzaju czatów. Wielu z nas omija je jednak szerokim łukiem, a ja się temu nie dziwię. Zdarzyło mi się ostatnio być na chyba najbardziej znanym czasie - Omegle, a także nieco skromniejszej polskiej wersji - 6Obcy. Oba te czaty, jak łatwo się domyślić, nie przypadły mi do gustu. Generalnie rzecz biorąc możliwość rozmowy na dowolny temat z anonimowym obcym wydaje się być całkiem sympatyczna. Wydawałoby się, że można się wyżalić i wygadać tej osobie, a ona wysłucha nas i doradzi. Nic bardziej mylnego! Niestety, jak się okazuje, większość internautów aktywnych na tychże czatach to zwykła hołota. Ludzie ci najwyraźniej pomylili się i myślą, że znaleźli się na seks-czacie! Jest to nie tyle obrzydliwe i odrażające, co powoduje, że wzbierają we mnie wątpliwości w ludzkość. Większość osób, z którymi miałem styczność na np. 6Obcy, proponowało mi różne dziwaczne rzeczy, z których cyberseks był chyba najmniej ordynarną propozycją... Ogólnie rzecz biorąc, najlepiej trzymajcie się z dala od takich internetowych czatów. Podawanie jakichkolwiek swoich danych jest niebezpieczne, biorąc pod uwagę osoby, które można tam spotkać. Jak już macie ochotę z kimś popisać to proponuję jakikolwiek portal społecznościowy, byleby nie czaty pokroju 6Obcy i Omegle! Stanowczo odradzam.

Matura...

Za oknem ciepło i słonecznie, a tymczasem maturzyści przygotowują się do egzaminów. Cóż, myślę, że to dość niesprawiedliwe, że inni będą mieli wolne i mogą cieszyć się dniem, podczas kiedy ja będę siedział jak na szpilkach w sali i pisał maturę. Tym bardziej, że złożyło się dość niefajnie, że u mnie trwają one od 4-20 maja. Jest to o tyle katastrofa, że są to 3 tygodnie pełne stresu. Jeśli nie zdam pomyślnie matury to będę mógł się pożegnać z sensownymi studiami. Generalnie jakie sensowne studia może zrobić humanista, tak z innej beczki? Ja akurat wybrałem sobie prawo, ale nie jestem pewien, czy jest to dobry wybór. Są to ogólnie dość długie studia (licząc oczywiście trwającą 3 lata aplikację). W każdym bądź razie nie ma się chyba póki co martwić. Do matur został mi cały tydzień, który pozostaje mi poświęcić na naukę. Co z tego wyjdzie? Prawdę powiedziawszy nie mam pojęcia, zobaczymy. Pozostaje mi tylko życzyć innym maturzystom szczęścia...